W sylwestra wrzucamy do pieca
zasmarkane chusteczki i niepotrzebne wspomnienia,
pozbywamy się chorób i negatywnych emocji.
Wychodzimy przed dom i podziwiamy brak fajerwerków,
tylko z daleka słyszymy stłumione odgłosy czeskich petard i rakiet,
gdzieś nad lasem gdzieś za górą.
W czarnej otchłani kosmosu wiszą gwiazdy,
czerwone olbrzymy i białe karły.
Oglądamy je z rozdziawionymi gębami,
z wytrzeszczonymi oczami.
I tylko w pokoju na górze pies Cywil chowa głowę pod łóżko,
w psim strachu i ludzkich objęciach czeka na wybuchy, na eksplozje.
W powietrzu czuć ciepłą zmianę frontu.
Powiew, który coraz mocniej nagina gałęzie.
pozbywamy się chorób i negatywnych emocji.
Wychodzimy przed dom i podziwiamy brak fajerwerków,
tylko z daleka słyszymy stłumione odgłosy czeskich petard i rakiet,
gdzieś nad lasem gdzieś za górą.
W czarnej otchłani kosmosu wiszą gwiazdy,
czerwone olbrzymy i białe karły.
Oglądamy je z rozdziawionymi gębami,
z wytrzeszczonymi oczami.
I tylko w pokoju na górze pies Cywil chowa głowę pod łóżko,
w psim strachu i ludzkich objęciach czeka na wybuchy, na eksplozje.
W powietrzu czuć ciepłą zmianę frontu.
Powiew, który coraz mocniej nagina gałęzie.